W ostatnim numerze “Najwyższego Czasu!” pan Korwin-Mikke popełnił artykuł na temat raportu o kapitale intelektualnym pod redakcją Michała Boni [Hochsztaplerka intelektualna, czyli „ile Pan na tym trafił, panie Boni?”, NCzas! 29-30/2008]. Poza zwyczajowym kubłem pomyj, rzuciła mi się jedna sprawa – w raporcie napisano, że warunkiem sine qua non powiększania kapitału intelektualnego (cokolwiek by to nie było) jest jego stałe monitorowanie (jakkolwiek by się to miało odbywać). Korwin skomentował to: “człowiek, który stale mierzy sobie temperaturę – to hipochondryk“. A figa!
Pan Korwin-Mikke, jako “socjocybernetyk” z pewnością zna pojęcie sprzężenia zwrotnego. W dużym uproszczeniu polega to na tym, że sterując procesem, mierzymy “wyjścia” i odpowiednio kręcimy pokrętłami. Przykładowo, temperatura w pokoju – jak jest nam za ciepło, otwieramy okno, a jak za zimno – włączamy kaloryfer. Na podobnej zasadzie działają wszystkie regulatory przemysłowe – chociaż poziom złożoności mają odrobinę większy.
Jeżeli teraz przyjmiemy założenie, że procesem społecznym pt. “wzrost kapitału intelektualnego” możemy sterować, to jego monitorowanie jest oczywiście niezbędne. Inna sprawa, czy potrafimy, i czy proces w ogóle jest sterowalny…